Lód = apatia, zobojętnienie, brak uczuć. Coraz częściej brak mnie.
Spowodowane tym, że nie jest/ było tak jak chciałam.
Że wszystko poszło poraz kolejny inaczej. Krew, tkanka ciepła. Tu jako uczucia, zabijane przez zimno.
A może raczej 'walka' pomiędzy czuciem a nieczuciem.
Z pewnością nieczucie jest bardziej bezpieczne.
A pomimo to, tak często kusiłam się na to, aby coś poczuć.
Czuć - znaczy żyć.
Ostatnio jednak wolę nie czuć.
Usilnie staram się zatamować to, co chce wydostać się na zewnątrz:
wspomnienia, emocje, uczucia.
Wypuszczam je stopniowo. Tak, aby jak najmniej bolało.
Tak, żebym mogła znieść.
Z emocjami idzie najłatwiej.
Uczucia? zależy.
Za to wspomnień, nie sposób się wyzbyć.
Taki trening przed końcem wakacji. Przyda się.
Nie mam sił na wysilanie się więc podsumuję;
Pamięć to nie spam.
no i oczywiście ; ch uj. wam. w du pem. ;]
tak poprostu.